poniedziałek, 30 sierpnia 2010

Bitwa na placki czyli Nigella kontra Jamie


Z tymi przepisami znanych szefów kuchni różnie bywa. Przekonałam sie o tym osobiscie, co niestety kosztowało mnie troszkę nerwów. Przy okazji uświadomiłam sobie, że nie mam talentu kopistki. Gotowanie z gotowego przepisu, przy założeniu nie wprowadzania zmian - TO NIE DLA MNIE! Po pierwsze gubię się potwornie. To ciągłe spoglądanie do przepisu, sprawdzanie czy na pewno wszystko dodałam... o nie! Po drugie - próby wywarzenia składników z dokładnością co do grama doprowadzają mnie do szału. Zawsze liczę na moje wprawne oko. "Na oko" oto moja metoda, która jeszcze nigdy mnie nie zawiodła. Dobra koniec o mnie. Teraz o profesjonalistach.

Zrobiłam placki. Placki z cukinii. Placki bardzo smaczne. Wg przepisu Nigelli, który znalazłam u Szarlotka. Jednak zanim opanowałam sztukę ich usmażenia, wściakałam się jak szalona. A to za rzadkie, a to za szybko się przypalały, a to to, a to tamto. No nie! Co się ze mną dzieje, pomyslałam. Mimo, iż bardzo wszystkim smakowało, stwierdziłam, że już nie będę eksperymentować z cukiniowymi plackami.

Ale nie nie. Nie byłabym sobą, gdybym zostawiła to tak bez echa. Postanowiłam spróbować jeszcze raz i porównać ten przepis z innym, znanym i lubianym. W książce Gotuj z Oliverem znalazłam... przepis zupełnie inny. Odmienny sposób przygotowania, inne składniki, konsystencja. Zobaczymy co z TEGO wyniknie, zaryzykowałam. Masakra. Placki w smaku rewelacja, przygotowanie bardziej pracochłonne, ale przyjemne, no ale smażenie... Jakby to delikatnie ująć - troszku się przypalała zawartość parmezanowa (ale o tym w nastepnym poście). Nie wiem czy tylko ja mam takie doświadczenia z tymi plackami, czy Wam tez się to zdarza?
Wniosek z tego taki, że nigdy nie będe trzymać się przepisów od początku do końca i zawsze będę słuchać tego co podpowiada mi moja niezastąpiona intuicja :) Nawet jesli są to przepisy doświadczonych i sławnych szefów kuchni. Bedę ich raczej traktować jako instprację.

A kto wygrał bitwę - jak myślicie???

Zdania były podzielone, ale po analizie, degustacji i opini komisji...

And the winner is...





...PLACKI Z CUKINII Z FETĄ by Nigella Lawson
(podobno na ok. 25 sztuk - ja nie policzylam :)

Potrzebne:

750 g cukinii (ok. 3 średnie)

pęczek dymki drobno posiekanej
250 g fety
mały pęczek natki pietruszki drobno posiekanej
mały pęczek posiekanej mięty
1 łyżka suszonej mięty (ja nie użyłam, ale za to dodałam suszoną bazylię)
1 łyżeczka słodkiej papryki
140 g mąki
sól i pieprz do smaku
3 jajka
oliwa z oliwek do smażenia

Ewentualnie: szczodra garstka startego żółtego sera (ja nie dodałam)

Jak to zrobić?

Cukinie zetrzeć na grubych oczkach tarki, przełożyć na durszlak, posolić (ok. łyżeczki soli) i odczekać ok. 25 minut. Po 25 minutach cukinie należy bardzo mocno odcisnać z nadmiaru soku. Umiescić w misce i dodać posiekaną dymkę, paprykę w proszku, pokruszoną fetę, posiekaną natkę, miętę (wiem, że nie każdy lubi mietę, ale nie rezygnujcie z niej, bo nadaje fajniutki aromacik). Dodaj jajka. Dobrze wymieszaj. Dopraw solą i pieprzem. Placki musisz usmażyć na dużej patelni, na dobrze rozgrzanej oliwie. Po nałożeniu placuszków na patelnię trzeba je rozpłaszczyc, żeby nie były za grube, bo inaczej spalą sie na zewnątrz, a w środku będą surowe. Smaż na rumiano z obu stron. (na druga stronę trzeba je przekładać bardzo zdecydowanym ruchem, żeby nie rozpadły się). Wykładaj na ręczniki papierowe w celu odsączenia nadmiaru tłuszczu.

Ja podawałam je lekko wystudzone z pastą z suszonych pomidorów i pastą z wędzonego łososia.

PYCHA!

Okazało sie nawet, że na drugi dzień były jeszcze lepsze :) Kilka sztuk bezczelnie sobie schowałam w ukryciu :)))))



W następnym poście drugie miejsce czyli Jamie O.

Do zobaczenia :)

środa, 25 sierpnia 2010

Cukinia smażona z chilli i cytryną. Jamie Oliver


Ponieważ cukinii wokół jest pod dostatkiem robię z niej co się da. Dzisiaj zapraszam na cukinie w wersji Jamiego Olivera. Przepis pochodzi z książki Gotuj z Oliverem. Posłuchajcie co jeden z moich ulubionych szefów kuchni ma do powiedzenia na temat tej potrawy:

Pomysł na tę potrawę przyszedł mi do głowy pod wpływem wycieczki do Włoch, na którą pojechałem z uczniami fundacji Fifteen z Amsterdamu. Sztuka polega na pokrojeniu na równe plasterki grubości niespełna 0,5 cm. Najlepiej wykorzystać do tego niewielką szatkownicę (warto ją kupić, ponieważ bez przerwy przydaje się w kuchni). W taki sam sposób można pokroić i usmażyć inne warzywa, np. szparagi albo pory. Potrawa jest błyskawiczna i naprawdę pyszna.

Potwierdzam! :)


Cytuję za JO:

Przepis na 4 porcje:

4 małe cukinie
oliwa
1 suszona, czerwona papryczka chilli, pokruszona
2 ząbki czosnku (obrane i pokrojona na plasterki)
sól morska i świeżo zmielony czarny pieprz
sok z pół cytryny
ok. 2 łyżek masła

Jak to zrobić?

Szatkownicą lub ostrym nożem pokrój cukinie na plasterki grubości mniej niż 0,5 cm. Rozgrzej patelnię na dużym ogniu i wlej na nią kilka łyżek oliwy. Wrzuć na patelnię plasterki cukinii i smaż przez 2 minuty z chilli i czosnkiem. Kiedy zaczną się rumienić, przypraw solidnie solą i pieprzem, dodaj sok z cytryny oraz masło i smaż jeszcze przez 2 minuty. Kiedy tylko sok z cytryny wyparuje, zdejmij patelnię z ognia, rozłóż porcje na talerze i od razu podawaj.

SMACZNEGO!

czwartek, 19 sierpnia 2010

Truskawkowe niebo jeszcze na straganach...Sałatka na pożegnanie.


TRUSKAWKOWE NIEBO


"zapach truskawek
bogactwo wrażeń
w nim czar dzieciństwa
sny i miraże

 
beztroskim sokiem
słońca zaklęciem
polewam życie
niech lżejsze będzie

 
z miąższu wysysam
najsłodsze chwile
soczyste sedno
orzeźwia mile

 
smakiem wspomnienia
kusi mnie owoc
i jednocześnie
przygodą nową

 
a przez tę świeżość
w czystej postaci
mam "niebo w gębie"
jakże inaczej?"*


*autor: Maria Muszyńska
źródło: www.kobieta.pl



SAŁATKA Z TRUSKAWKAMI I SEREM PLEŚNIOWYM

Potrzebne:

truskawki - porządna garść (umyte, pokrojona na ćwiartki)
białe bezpestkowe winogrona (mała garstka, przekrojone na pół)
sałata lodowa - kilka liści
czarne oliwki (drylowane), 10 sztuk
ser pleśniowy lazur - ok. 4-6 łyżek
listki świeżego tymianku

dressing:

oliwa z oliwek - 7 łyżek
ocet balsamiczny - 2 łyżki
syrop truskawkowy - 2 łyżki
musztarda dijon - łyżeczka
pół łyżeczki cukru
szczypta mielonego cynamonu
szczypta soli
pół łyżeczki suszonego chili


Jak to zrobić?

Wszystkie skladniki wymieszaj w szczelnie zakręconym słoiku. Sprawdź czy Ci smakuje :)))

Na dwóch dużych talerzach rozłoż porwane liście sałaty i polej połową dressingu. Posyp truskawkami, winogronami, oliwkami i pokruszonym serem pleśniowym. Polej reszta dressingu. Wierzch oprósz listkami świeżego tymianku.

Żegnajcie truskaweczki...





PA!

środa, 18 sierpnia 2010

Agaty sałatka z arbuza i fety


Moim ulubionym owocem zdecydowanie jest arbuz. Uwielbiam go za słodycz, soczystość, kolor. Za to jak gasi pragnienie w upalne dni i za to, że karmi mnie, gdy czuję głód. Oniemiałam z zachwytu podczas wakacji w Chorwacji, gdzie moje podniebienie zostało popieszczone najsłodszym arbuzem na świecie. Było to 5 lat temu i od tamtej pory nie zmieniłam zdania. Od niedawna pojawiła się moda na arbuzowe sałatki i własnie taką ostatnio uraczyła mnie moja bratowa. Sałatka podpatrzona u Nigelli była przepyszna, delikatna choć zdecydowana w smaku z orzeźwiajacym aromatem mięty. Cały półmisek, bez wyrzutów sumienia, zjadlam sama :)


SAŁATKA Z ARBUZEM I FETĄ

Potrzebne:

arbuz (ok. 1 kg)
feta (garść)
czarne oliwki pokrojone w plasterki (kilka sztuk)
mała czerwona cebula (pokrojona w cieniutkie półksiężyce i marynowana w 4 łyżkach soku z cytryny)
mięta (garść)
oliwa z oliwek
szczypta pieprzu

Jak to zrobić?

Arbuza pokroić w spore trójkąty, usunąć pestki, ułożyć na półmisku. Na arbuza pokruszyć fetę, posypać oliwkami, cebulą wraz z sokiem z cytryny, mietą. Oprószyć pieprzem. Skropić kilkoma kroplami oliwy z oliwek. Wymieszać.

NIEBO W GĘBIE!!!



wtorek, 17 sierpnia 2010

Tagiatelle z cukini z sosem pomidorowym


Czy makaron musi być tuczący? Czy musi niemiłosiernie rozpychac nasze małe żołądki? Czy nadejdzie taki dzień, kiedy bedziemy mogli jeść go i jeść i jeść i nie tyć? Otóż znalazłam na to sposób. Marakon z cukini! Lekki, smaczny, zdrowy, tyłek z pewnością od niego nie urośnie, a brzuch pozostanie śliczny i płasciutki :) Taki cukiniowy makaronik najbardziej wybredne podniebienia usatysfakcjonuje w 100% - gwarantuję to Wam!!! Ponieważ moim ulubionym rodzajem makaronu jest tagietelle, wybór kształtu był prosty.

Oto przedstawiam Państwu przepyszne, rozpływające się w ustach, niebiańsko-anielskie, piekielnie smaczne tagietelle z cukini z cudownym sosem pomidorowym, a to wszystko pod puszystą parmezanową kołderką.

TAADAM!


TAGIATELLE Z CUKINI

Potrzebne:

1 średnia cukinia
2 pomidory
4 suszone pomidory w zalewie
2 wycisnięte ząbki czosnku
1 spora cebula
2 łyżki czerwonego octu winnego
1 łyżka śmietany 18%
bazyllia (świeża lub łyżeczka suszonej)
garść startego parmezanu (lub innego twardego żółtego sera)
sól
pieprz

Jak to zrobić?

Cukinię umyć, skroić skrobaczką do warzyw w cienkie plastry, ze wszystkich stron, aż do pestek. Podłużne plastry pokroić w cienkie paski typu tagiatelle. Wrzuć garnka z osolonym wrzątkiem na 2 minuty. Odcedź i przelej zimną wodą.

Przygotuj sos:
posiekaj cebulę i wrzuć na rozgrzaną oliwę razem z 1 ząbkiem czosnku. Dodaj pomidory sparz, zdejmij skórkę, pokrój w drobną kosteczkę. Chwile je podsmaż. Dolej wodę, ocet winny i wrzuć drugi ząbek czosnku. Gotuj, aż sos lekko zgęstnieje. Suszone pomidory pokrój w kosteczkę i dodaj do sosu. Dorzuć bazylię. Zestaw patelnię z ognia. Dodaj śmietanę energicznie mieszając, aby nie zważyła się. Posól, popieprz i pocukrz do smaku. Wymieszaj i postaw na kilka sekund na gazie, cały czas mieszając.

Cukinie ułóż na talerzach, polej sosem, posyp obficie parmezanem.

PYCHA!!!



niedziela, 15 sierpnia 2010

Chłodnik litewski czyli jak okiełznać weekendowe upały


UPAŁ,UPAŁ, UPAŁ. Cóż zjeść w taki upał? Rosół, żurek, schabowy? O nie! W taki upał najlepiej smakuje zimny, orzeźwiający chłodnik. Chłodników do wyboru mamy mnóstwo. Ja dzisiaj zapraszam na najbardziej popularny chłodnik na polskiej ziemi czyli chłodnik, nie polski, a litewski :) Pyszota!!!

Gdyby jednak znudziłby się Wam chłodnik litwewski, polecam chłodnik hiszpański czyli GAZPACHO.




CHŁODNIK  LITEWSKI

Potrzebne:

pęczek botwinki wraz z młodymi buraczkami
2 zielone ogórki
garść posiekanego koperku
garść posiekanego szczypiorku
pęczek rzodkiewki
2 ząbki czosnku, przeciśnięte
200 ml jogurtu
600 ml kefiru
2 łyżki śmietany 18% 
sok z cytryny ok. 1-2 łyżki
cukier
sól
jaja ugotowane na twardo (1 na porcję)

Jak to zrobić?

Botwinkę opłucz, posiekaj, buraczki obierz i pokrój w drobną kosteczkę. Całość ugotuj w ok. 1/2 szkl wody do miekkosci buraczków (ok. 10 min). OSTUDŹ.
Rzodkiewkę i obrane ogórki pokrój w kosteczkę (wielkości pokrojonych buraczków). Dodaj do garnka z buraczkami. Dorzuć czosnek, koperek, szczypiorek. Wlej kefir, jogurt, śmietanę. Wymieszaj i dopraw solą, cukrem i sokiem z cytryny. Wstaw do lodowki do schłodzenia.
Podawaj z jajem ugotowanym na twardo.

SMACZNEGO!


czwartek, 12 sierpnia 2010

Śmietankowy łosoś wśród makaronowych wstążek



Szybko, aromatycznie, bogato, a przede wszystkim BARDZO SMACZNIE! 

Specjalnie dla Moni :)))

Bo Monia twierdzi, że tylko w domu makaron z łososiem smakuje najlepiej. Bo w domu jest go duuużo. A że Monia to mięsożerna dziewczyna, mięsa na talerzu musi mieć duuużo, nawet mięsa łososia. W żadnej restauracji nie podają więcej niż odrobinę tej smakowitej rybki do dań z makaronem. Monia przekonała się o tym nie raz. Ostatnio wałkowałyśmy ten temat, przy kolacji w jakieś knajpie, patrząc w talerz z ubogołososiową potrawą. Naiwnie myśląc, że skoro: w "pasta z suszonymi pomidorami i szynką parmeńską" było dużo suszonych pomidorów i szynki parmeńskiej to w "pasta z łososiem" będzie dużo łososia. Błąd! Nie, nie nie...Cóż to był za zawód. Niestety, takie myślenie doprowadziło, że Monia - po raz kolejny - poczuła się wystawiona o wiatru... 


MAKARON Z ŁOSOSIEM I SUSZONYMI POMIDORAMI

Potrzebne:

ulubiony makaron, ok. 200 g (ja użyłam gniazdo-wstążek, świetnie pasują też tagiatelle lub farfale)
łosoś wędzony (w plastrach - 100g)
4 suszone pomidory (w zalewie, pokrojone w kostkę lub cienkie paseczki)
garstka czarnych oliwek (pokrojonych  w poprzek na 3 części)
1 średni pomidor (sparzony, obrany ze skórki i poktojony w małą kosteczkę)
2 szalotki (pokrojone w pół plasterki)
śmietana 18% (mały pojemniczek)
świeży tymianek
3 ząbki czosnku (wyciśnięte)
oliwa do smażenia
suszone chili w płatkach lub pieprz
ew. łyżeczka cukru
sól

Jak to zrobić?

Ugotuj makaron zgodnie z instrukcją na opakowaniu. Odcedź, przelej zimną wodą, odstaw.

Kroimy łososia na kawałki.

Rozgrzewamy oliwę na patelni. Wrzucamy szalotki, aż do zeszklenia. Dodajemy czosnek, pomidora i suszone pomidorki, chwileczkę podsmażamy, cały czas mieszając. Dolewamy 1/5 szklanki wody i czekamy, aż się zagotuje. Zestaw patelnię z gazu i zahartuj śmietanę (czyli do śmietany dodaj łyżkę gorącego płynu z patelni i szybko wymieszaj). Zahartowaną śmietanę powoli wlewaj na patelnię, energicznie mieszając, aby nie zważyła się. Ponownie patelnia wraca na gaz, a do niej łosoś i oliwki. Chwilkę pogotuj do uzyskania kremowej konsystencji sosu. Nie pozwól zagotować się śmietanie - cały czas mieszaj! Posól, dodaj chili lub pieprz wg uznania. Jeśli sos będzie za kwaśny dodaj odrobinę cukru. Na sam koniec dodaj świeży tymianek - garstkę.

Na patelnię dorzuć makaron i wymieszaj (uważaj, żeby nie przesadzic z makaronem, bo nie bedzie dobrze czuć smaku sosu). Jeśli sos bedzie za gesty dolej troszke wody i chwile podgrzej. Nałóż na talerze - możesz jeszcze posypać trochę tymiankiem.

SMACZNEGO!


Obserwatorzy